niedziela, 1 sierpnia 2010
Home
Jerzy Krzysztoń (23.01.1940-11.11.1997) PDF Drukuj Email
Artyluły - Ciekawostki
Wpisany przez Wiesław Niewiadomski   
poniedziałek, 12 kwietnia 2004 10:54

To naprawdę smutne, że można już tylko napisać - wspomnienie. Pana Jerzego nie ma wśród nas. Odszedł nagle, w pełni szachowych sił i możliwości. Nie cieszył się najlepszym zdrowiem, ale do Jego choroby zdążyliśmy się już jakoś przyzwyczaić. Był to więc jednak cios niespodziewany. Szachy polskie, zwłaszcza korespondencyjne, poniosły wielką stratę. Bo też w grze na odległość odnosił największe sukcesy. Zainteresował się nią w 1960 r., startując w turnieju klasyfikacyjnym miesięcznika "Szachy". W jednej z grup zajął 1. miejsce z wynikiem 14 p. z 14 partii, za co nadano mu III kategorię. W 1963 r. rozpoczął grę w cyklu rozgrywek IX mistrzostw Polski, by poprzez ćwierćfinał i półfinał dotrzeć do finału, gdzie znów pokazał wysoką klasę, wyprzedzając dwóch następnych zawodników o 3 p. Sam stracił zaledwie "połówecz- kę"! W całym cyklu tych rozgrywek uzyskał 97% punktów (+48-0=3). Po tym sukcesie nie musiał już niczego zdobywać na arenie krajowej. Wstąpił na kolejny stopień wtajemniczenia, którym były rozgrywki międzynarodowe. W latach 1963-66 wziął udział w turnieju drużynowym "Bałtyk - morzem pokoju" zajmując 1 miejsce na IX szachownicy. W latach l963-73 wystąpił w 14 meczach międzynarodowych, zwykle na wysokich szachownicach, uzyskując w sumie 17 pkt. (+11-1=12), a w 1968 r rozpoczął grę w dwóch poważnych imprezach: eliminacjach VII Olimpiady oraz w półfinałach mistrzostw świata.

Jerzy Krzysztoń był szachistą trudnym do pokonania. Mimo to, a może właśnie dlatego partnerzy cenili Go jako przeciwnika i chcieli z nim walczyć. Na przykład podczas meczu z Kijowem, w którym Krzysztonia wyznaczono na III szachownicę (aby Go zbytnio nie absorbować - grał bowiem w VII mistrzostwach świata), lider drużyny ukraińskiej, Sacharow zrezygnował z występu na pierwszej "desce" i zażądał przeniesienia go na trzecią!

Krzysztoń był pierwszym Polakiem, który grał w finale mistrzostw świata, do tego dwukrotnie. Po raz pierwszy wszedł do niego, wygrywając półfinał z wynikiem +8-0=4 i zajął 5 miejsce, za co otrzymał - znów jako pierwszy Polak - tytuł mistrza międzynarodowego.

Po świetnym występie w tzw. turnieju pretendentów, po raz drugi awansował do finału mistrzostw świata, ocierając się o brązowy medal. Ostatecznie, wskutek pewnych uchybień w sędziowaniu, zajął w finale 4 miejsce.

Miałem okazję kilkakrotnie zetknąć się z Panem Jerzym osobiście, bądź korespondencyjnie. Mój pierwszy z Nim kontakt to korespondencyjnie rozegrana partia towarzyska, na co zgodził się wyjątkowo tylko dzięki wstawiennictwu naszego wspólnego znajomego. Nie dziwiłem się temu ponieważ On był wtedy mistrzem międzynarodowym, a ja początkującym szachistą IV kategorii! Dzieliła nas prawdziwa prze- paść, jeśli chodzi o umiejętności szachowe. Od stycznia do grudnia 1979 r. dzielnie stawiałem opór Mistrzowi, aby wreszcie poddać się (białymi) w 48 posunięciu. Pan Jerzy pochwalił, że nieźle grałem, wytknął niedokładności w debiucie i wyraził przypuszczenie, że "ktoś Panu pomagał w analizie, gdyż trudno było Pana złapać na pułapki", co było dla mnie prawdziwym komplementem, jako że grałem i analizowałem tę partię całkiem sam.

Krzysztoń uważał się za gracza pozycyjnego. Miał szeroki repertuar otwarć, bez ulubionych debiutów, bowiem stale szukał czegoś nowego. Kiedyś zapytałem, co Mu dała gra korespondencyjna. Odparł, że dzięki niej ma okazję do rozgrywania wielu partii szachowych, ponieważ nie może grać bezpośrednio z powodu złego stanu zdrowia.

Los tak sprawił, że Jerzy Krzysztoń nie zasiądzie już przy szachow- nicy, aby doprowadzić do końca rozpoczęte partie. Jeśli wierzyć, że w tym lepszym świecie spełniają się ziemskie pragnienia, trzeba mocno ufać, że gdzieś w Niebieskich zaświatach Pan Jerzy będzie mógł uczestniczyć w niekończących się turniejach, partiach i analizach. Bo jakiej innej nagrody od Stwórcy pragnie szachista?

Żegnamy Cię Panie Jerzy z żalem, oddając należną cześć Twojej pamięci!

[Ludwik Frey ; "Szachista" 2/1998]

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Your are currently browsing this site with Internet Explorer 6 (IE6).

Your current web browser must be updated to version 7 of Internet Explorer (IE7) to take advantage of all of template's capabilities.

Why should I upgrade to Internet Explorer 7? Microsoft has redesigned Internet Explorer from the ground up, with better security, new capabilities, and a whole new interface. Many changes resulted from the feedback of millions of users who tested prerelease versions of the new browser. The most compelling reason to upgrade is the improved security. The Internet of today is not the Internet of five years ago. There are dangers that simply didn't exist back in 2001, when Internet Explorer 6 was released to the world. Internet Explorer 7 makes surfing the web fundamentally safer by offering greater protection against viruses, spyware, and other online risks.

Get free downloads for Internet Explorer 7, including recommended updates as they become available. To download Internet Explorer 7 in the language of your choice, please visit the Internet Explorer 7 worldwide page.