|
- Na początku rozmowy chciałbym pogratulować Panu 14 tytułu Mistrza Polski w Rozwiązywaniu Zadań Szachowych.
- Dziękuję.
- Czy zauważył Pan w ostatnich latach wzrost zainteresowania tzw. Solvingiem?
- Zdecydowanie tak, choć to proces długotrwały i z góry „skazany” na sukces połowiczny, nigdy bowiem nie stanie się tak, by solving osiągnął większą popularność od szachów praktycznych. Potwierdzeniem wzrostu zainteresowania solvingiem jest choćby ustabilizowanie się Mistrzostw Europy z ogromną frekwencją, coroczny turniej internetowy na skalę światową, w którym bierze udział ponad 300 osób z 35 państw. I to co najważniejsze, do dyscypliny rozwiązywania przychodzi coraz więcej młodych szachistów. Nie bez znaczenia jest fakt, że wspiera nas bardzo mocno Polski Związek Szachowy, który organizuje nam tuż przed najważniejszymi zawodami zgrupowania szkoleniowe. Kadrowicze mają zapewnione starty w zagranicznych zawodach.
- Zapewne przeciętnemu szachiście "wyczynowe" Rozwiązywanie Zadań Szachowych kojarzy się głównie z Pańskim nazwiskiem, czy w ostatnim czasie pojawił się w Polsce talent na miarę Piotra Murdzii?
- Jeżeli mówimy o kimś takim, to na myśl przychodzi osoba Kacpra Pioruna oraz Jacka Stopy. Ten ostatni, z racji swoich studiów w USA, musiał się na pewien okres wycofać (ale jestem pewny, że szybko wróci). Oboje są nie tylko zdolnymi szachistami, ale przede wszystkim wszechstronnymi ludźmi o wielu horyzontach. Przypadek Kacpra jest szczególnie wyjątkowy. To szachista na miarę Wasyla Iwańczuka. Stać go na bardzo wiele, o czym on sam jeszcze nie do końca wie:-))) Przepowiadam mu szybkie zdobycie tytułu arcymistrza w grze praktycznej, a niebawem walkę ze mną w solvingu. Czy będzie zdobywał tytuły MŚ w solvingu? To już sprawa losu. Do tego potrzebne jest szczęście, zaangażowanie no i tytaniczna praca.
- Czy od początku przygody z szachami bardziej fascynowało Pana rozwiązywanie zadań a niżeli sama gra? (oczywiście nie zapominając o tym, że jest Pan również bardzo dobrym szachistą)
- Na początku były szachy:-))) Rozwiązywanie zadań przyszło trochę później i było to niczym innym, jak tylko świetną zabawą. Ale jedno szybko zrozumiałem. Kompozycja szachowa ma do zaoferowania piękno szachów w sposób skondensowany. W partiach szachowych bardzo często dochodzi niestety do nudnych pojedynków. I bynajmniej nie z winy naszej, bo gra się tak jak pozwoli przeciwnik. W kompozycji mamy prawo z góry oczekiwać pięknej idei.
- Mógłby Pan dość szczegółowo opisać dzisiejszą sytuację w światowym Solvingu? (Chodzi mi tutaj o względy organizacyjne, chętnych sponsorów i coraz większą ilość rozwiązujących).
- Jeśli chodzi o organizację MŚ, ME, to chętnych nie brakuje. Są to bowiem imprezy masowe, więc i profitowe dla potencjalnego organizatora. W kwestii liczby rozwiązujących, to zawody rangi MŚ i ME mają swój regulamin, który jasno określa liczbę zawodników z poszczególnego kraju. Np. Na MŚ może wystąpić tylko 5 zawodników z jednego kraju. To powoduje, że na MŚ startuje mniej więcej określona liczba zawodników. Najgorzej jest ze sponsorami, ale o tym to wie każdy szachista:-))
- Jak Pan doszedł do tak wysokiego poziomu gry, czy rozwiązywanie tysięcy zadań przyczyniło się w znaczny sposób do podwyższenia siły gry w szachach tradycyjnych?
- Z pewnością tak, choć jeśli mowa o grze praktycznej, to należy mieć świadomość, że samo rozwiązywanie zadań na niewiele się zda. Aby być dobrym szachistą należy w obecnej dobie sporo czasu poświęcić na zagadnienia debiutowe. Ważna jest również praca nad psychiką, analiza partii. Solving może być doskonałą „podpórką” pod systematyczna pracę szachisty. Jeśli poświęcimy 20% czasu naszego treningu na kompozycję, to będzie to w sam raz. I do tego zachęcam młodych szachistów.
- Czy szachy nauczyły Pana czegoś w życiu?
- Hm... wielu rzeczy, ale chyba najważniejszą jest świadomość, że strach przed porażką jest idealnym czynnikiem powodującym ......porażkę:-))) Morał z tego, że aby coś osiągnąć trzeba stłumić w sobie lęki i „twardo” iść do przodu.
- Przez pewien okres czasu, pełnił Pan funkcję trenera kadry Kobiet, jak Pan wspomina czas spędzony razem z zawodniczkami?
- Bardzo miło. Praca z ambitnymi i o światowej klasie zawodniczkami to czysta przyjemność.
- Którego z polskich szachistów ceni Pan najbardziej?
- Jeśli mowa o klasyce to Rubinstein. Jeśli mowa o teraźniejszości, to mam kilka nazwisk z polskiej czołówki, których partie oglądam dość regularnie. Często sięgam do partii Krasenkowa, Wojtaszka, Maciei. Kempińskiego, Markowskiego. Każdy ma coś specyficznego do zaoferowania i każdemu zdarzało się zagrać partie na wybitnym poziomie.
- Czy posiada Pan inne zainteresowania a niżeli szachy?
- Coraz mniej starcza na to czasu. Niestety szachy w dzisiejszej dobie oznaczają również bycie swoim menadżerem, a to pochłania również sporo czasu. Nie wspomnę, że mam rodzinę w tym dwójkę młodych synów. Zaczyna robić się tak, że szachy stają się i przyjemnością i pracą:-)
- W ostatnim czasie pojawiło się na rynku nowe czasopismo "Mat", jak Pan ocenia debiut gazety?
- Miałem na moment w ręku 1-szy numer. Bardzo mi się podobał. Jeśli pójdzie to w tym kierunku, to sukces gwarantowany!
- Dziękuje za rozmowę
Rozmawiał
Albert Jakubiak
|