| Wywiad ze Stanisławem Zawadzkim |
|
|
|
| Wywiad - Zawodnicy | |||
| Wpisany przez Albert Jakubiak | |||
| środa, 26 sierpnia 2009 17:10 | |||
|
Przedstawiam Państwu rozmowę ze Stanislawem Zawadzkim, szachistą, jednym z twórców czasopisma szachowego "Mat"
- Jest Pan jednym z założycieli czasopisma "Mat", jak Pan wspomina początki działalności gazety?
- Na początku towarzyszyło nam wiele entuzjazmu, mieliśmy mnóstwo planów i bardzo niewielkie doświadczenie w realizowaniu tychże idei. Bardzo chcieliśmy, ale nie za bardzo umieliśmy. Dopiero z czasem zaczęliśmy sobie sprawniej radzić zarówno z samym czasopismem, jak i z całą resztą przedsięwzięcia.
- Dotychczas światło dzienne ujrzało pięć numerów, czy jest Pan zadowolony z ilości sprzedawanych egzemplarzy?
- Zasadniczo nasze przewidywania co do sprzedaży się sprawdziły, z tymże nie dokońca sprawdziło się, w jakiej formie to będzie wyglądać. W tym sensie, że nawet kilka miesięcy po wydaniu numeru znajdują się chętni do jego zakupu. Martwi jedynie bardzo małe zainteresowanie klubów i związków szachowych. Mimo proponowanej im zniżki naszymi prenumeratorami jest zaledwie parę klubów i zaledwie trzy związki wojewódzkie.
- Czasopismo Mat prowadzi również serwis internetowy Ibagaza Chess, który na bieżąco jest aktualizowany, trudno jest pogodzić obowiązki aktualizowania strony i dodatkowo tworzenie artykułów do czasopisma?
- To jest troszkę inna kategoria. Artykuły do czasopisma są tworzone przed wydaniem numeru, między kolejnymi etapami jest około miesięczna przerwa. Na stronę internetową zaś trzeba pisać regularnie, aby spełnić oczekiwania czytelników, ale newsy na stronę tworzy się dużo łatwiej niż do gazety.
(S.Zawadzki podczas partii)
- Podczas Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego na stanowisko prezesa wybrany został Tomasz Sielicki, czy Pana zdaniem wybór jest trafny?
- Tak, z kilku powodów. Po pierwsze, w dzisiejszych czasach sport jest biznesem, a niewielu ma takie doświadczenie w nim jak pan Sielicki. Szachy trzeba sprzedać, a to jest coś, z czym nie radził sobie żaden z dotychczasowych prezesów. Po drugie jest on osobą z zewnątrz. Nie jest skażony przebywaniem wśród działaczy od kilkunastu lat, na wszystko pogląd i dzięki temu może uda mu się wprowadzić potrzebne zmiany. Kolejnym powodem jest to, że nie będzie on szukał swojego interesu w związku – jest on bogatym człowiekiem i pasjonatem szachów.
- Jedna z najlepszych szachistek w Polsce, Jolanta Zawadzka jest Pana siostrą, czy rywalizują Państwo ze sobą przy szachownicy w domowym zaciszu? Jak zazwyczaj kończą się pojedynki?
- Nie gramy ze sobą w szachy. Nigdy nie graliśmy. W szachy gram, aby czerpać przyjemność z samej gry, z adrenaliny walki. Przy partii z siostrą takich emocji być nie może. Oczywiście, pojedyncze partie się nam zdarzały, ale to są wyjątki potwierdzające regułę. Swoją drogą, z uwagi na częste wyjazdy mojej siostry, a także rzadsze, ale regularne moje, widuję się z nią nie więcej jak połowę dni w roku.
- Z wykształcenia jest Pan informatykiem, czyta Pan wiele książek i dodatkowo często poświęca się królewskiej grze, może Pan trochę więcej opowiedzieć o swoich pasjach?
- Z informatyki dopiero skończyłem studia licencjackie, jestem w trakcie magisterskich. I choć lubię i często używam komputera, to nie jest to moją pasją. Moje zainteresowania można sprowadzić do trzech kategorii, książek i filmów (acz bardziej książek), gór i szachów. W zależności od nastroju jedna z nich wychodzi na pierwszy plan. Książek czytam bardzo dużo, choć w ostatnich latach trochę przystopował ten trend. Jednak nie skłamałbym mówiąc, że czytam około 50 książek rocznie, przy czy niektóre to są powtórki. Moim ulubionym nurtem jest fantastyka, jednak czytam także książki innych gatunków, najczęściej sensacyjne i kryminalne. Bardzo lubię też książki historyczne, nawet zdając sobie sprawę, że jest to „popowa” historia. Góry były moją fascynacją od dzieciństwa, zawsze też lubiłem po nich chodzić. Preferuje jednakże góry dość niskie, natomiast o dzikiej, nieskażonej przyrodzie.
- W ostatnim czasie występował Pan w rozgrywkach ligowych w Portugalii, jak Pan ocenia kulturę i mentalność Portugalczyków?
- Szachowo Portugalia to trzeci świat. Zawodników z tytułem arcymistrza jest dwóch, z czego jeden ma ranking ledwo powyżej 2400, a drugi cierpi na poważny problem z używkami. Na lidze drużyny, które chcą się liczyć w walce o medale muszą sprowadzać zawodników z innych krajów, głównie z Hiszpanii, bo krajowi prezentują zbyt słaby poziom. Z drugiej strony, jako kraj Portugalia jest urzekająca. Z jednej strony posiada wiele bardzo ładnych miejsc/zabytków, z drugiej nie jest tak przepełniona turystami jak sąsiednia Hiszpania. No i do tego dochodzą fantastyczni ludzie – mili i pomocni, ciekawi oraz, co bardzo odróżnia ich od innych mieszkańców południa Europy, mówiący nieźle po angielsku. Powiem szczerze, że z wszystkich krajów, w których dotychczas byłem, Portugalia wywarła na mnie najlepsze wrażenie.
- Dzięki za rozmowę
Rozmawiał: Albert Jakubiak
|






