| Wywiad z Radosławem Wojtaszkiem (Nowość) |
|
|
|
| Wywiad - Zawodnicy | |
| Wpisany przez Albert Jakubiak | |
| wtorek, 25 maja 2010 11:12 | |
|
Po raz drugi w serwisie Imperium Szachów wywiad z czołowym polskim arcymistrzem Radosławem Wojtaszkiem. Zachęcam do przeczytania! - Przed kilkoma dniami zakończył się pojedynek o tytuł Mistrza Świata pomiędzy Anandem a Topalovem. Mistrz Świata, Anand zaprosił Cię do współpracy podczas przygotowań do meczu. Wcześniej współpracowałeś z Anandem podczas przygotowań do meczu z Kramnikiem. Jak oceniasz wymienionych rywali, czy można w jakiś sposób porównać grę oraz osobowość Topalova i Kramnika?
- Wiadomo, że preferują oni odmienny styl gry, Kramnik gra klasycznie, unika komplikacji, wspaniale gra końcówki, a do tego wszystkiego nie popełnia dużych przeoczeń. Topalov z kolei fantastycznie liczy warianty, dąży do ostrych pozycji, za wszelką cenę stara się przejmować inicjatywę, uwielbia atakować. Z tego powodu nasza taktyka oczywiście nasza taktyka była inna niż w Bonn. Staraliśmy się nie forsować komplikacji, pamiętając że taki styl przyniósł zwycięstwo Kramnikowi w meczu z Topalovem w Eliscie. Nasza strategia okazała się jak najbardziej słuszna, co pokazał końcowy wynik meczu.
- Mecz z Topalovem odbył się na "terytorium" Bułgara, poprzedni pojedynek o tytuł mistrzowski miał miejsce w Bonn, jak oceniasz przygotowania pod względem organizacyjnym, czy w jakiś sposób można dostrzec różnice między warunkami jakie panowały w Bonn a jakie w Sofii?
- Ciężko mi się wypowiadać na ten temat, ponieważ, tak jak w Bonn, pojawiliśmy się na Sali gry dopiero po ostatniej partii. Natomiast nie słyszałem o żadnych zastrzeżeniach ze strony Vishego, dlatego zakładam, że wszystko było zorganizowane na najwyższym poziomie, podobnie zresztą jak w Bonn.
- Podczas przygotowań miałeś okazje współpracować z ludźmi z wielu państw o róźnych kulturach, jak oceniasz osoby, które współpracowały z Tobą w trakcie przygotowań?
- Po raz kolejny pracowaliśmy w tym samym gronie, w teamie panuje świetna atmosfera. Znamy się już od kilku lat, co na pewno pomaga, praca nie jest tak męcząca. W trakcie meczu, tak jak już powiedział Vishy, pomagało nam wielu innych wspaniałych szachistów, m.in. Kasparov, Carlsen i Kramnik. Ich rady były bardzo cenne, z pewnością bardzo pomogły Vishemu w wygraniu meczu. Miło było także wiedzieć, że tak znakomici zawodnicy są „po naszej stronie”.
- Z pewnością zaproszenie do współpracy ze strony znakomitego szachisty jakim jest Anand jest wielkim wyróżnieniem. Mimo wszystko praca wymaga ogromnego wysiłku. Jak sobie poradziłeś z tak odpowiedzialnym zadaniem?
- Przed meczem nie odczuwałem jakiegoś wielkiego stresu, pewnie dlatego, że to już 2 raz współpracuję z Vishym przed meczem o MŚ. Pojawił się on oczywiście już w trakcie pojedynku, choć tak jak już powiedziałem, wspaniała atmosfera na pewno pomogła nam w pracy. Przed meczem starałem dbać przede wszystkim o kondycję fizyczną – wiadomo, że wielogodzinna praca wyczerpuje, dlatego chciałem być jak najlepiej przygotowany. - Pojedynek do samego końca był bardzo emocjonujący, losy meczu rozstrzygnęły się w ostatniej partii. Czy spodziewaliście się wygranej w ostatniej rundzie? Nie obawialiście się ewentualnej dogrywki?
- Na pewno wygrana w ostatniej partii była w jakimś stopniu zaskoczeniem. Tzn. Vishy grał czarnymi, a do tej pory wygrywał tylko białymi, zresztą tak samo jak Topalov. Z drugiej strony, ostatnia runda to przede wszystkim nerwy, dlatego kolor nie odgrywa tak dużego znaczenia. Na szczęście partia od początku przebiegała dokładnie tak jak chcieliśmy – Vishy nie miał żadnych problemów po debiucie. Poźniej, czego można było się spodziewać, Topalov zacząl ryzykować, na szczęście Vishy zagrał bardzo szybko i dość pewnie wygrał. Co do tiebreaków, nie myśleliśmy o nich, staraliśmy się skupić na ostatniej rundzie. Oczywiście zakładaliśmy, że może do nich dojść. Wiadomo, że Vishy uwielbia szachy szybkie, ma dodatni bilans z Topalovem i prawdopodobnie także w nich jest najlepszy na świecie. Dogrywki o taką stawkę zawsze są jednak bardzo nerwowe i wynik byłby sprawą otwartą.
- Mecz z pewnością był wyczerpujący zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym. Czy Mistrz Świata miał w trakcie meczu jakiś kryzys?
- Na pewno trudny był początek. W pierwszej partii przestawił posunięcia w debiucie i praktycznie od razu było jasne, że zaczynamy od stanu 0-1. Także początek drugiej partii nie układał się po naszej myśli, na szczęście Topalov zaczął grać nerwowo i szybko udało się wyrównać stan meczu. Oczywiście później także Vishy popełniał błędy, w meczu o taką stawkę jest to nieuniknione. Nie wykorzystał kilku szans na podwyższenie prowadzenia, później przegrał remisową końcówkę, choć trzeba zaznaczyć, że jej obrona nie była prosta. Ogólnie jednak grał na wysokim poziomie, wygrane partie nr 4 i szczególnie ostatnia były praktycznie bezbłędne w jego wykonaniu.
- Z pewnością byłeś bardzo szczęśliwy gdy dotarła do Ciebie wiadomość o wygranej Ananda w ostatniej rundzie. Zastanawiałeś się ewentualnie kto może być następnym rywalem Mistrza Świata?
- Oczywiście oglądaliśmy partię w internecie, po wygranej pojechaliśmy od razu na salę gry, żeby wspólnie cieszyć się z wygranej. Dopiero po kilku dniach zaczęliśmy się zastanawiać co dalej, ale były to głównie przypuszczenia, póki co wiadomo jedynie że następny mecz odbędzie się w 2012r.
- Dziękuje za rozmowę
Wywiad przeprowadził: Albert Jakubiak
|





